wystarczająco ważna
Kobieta świadoma,  kobieta w równowadze

EUREKA! Jestem wystarczająca

Czy da się w pełni przygotować na powiększenie rodziny? Co muszę, a czego nie muszę jako matka. Co zmienia pojawienie się dziecka i o tym, dlaczego ważne są własne potrzeby.

Działo się. Tak w skrócie mogę określić moje dorosłe przedmacierzyńskie życie. Spontaniczny wyjazd z ostatnim groszem w kieszeni? Pewnie, kto by się przejmował, czy będzie za co wrócić. Szczęście sprzyja zakochanym. Naszym oczom ukazała się ciekawa wystawa, na którą wówczas nie było nas stać. Karaoke z helem? Jedna z najlepszych imprez, alkohol wcale nie był potrzebny. Wyprawy z przypadkowym noclegiem i całodziennym zwiedzaniem. Majówki w gronie przyjaciół. Łódki, parki linowe, przejażdżki, przebieżki i duuuużo tańca okraszone szczyptą kina, teatru, czy spacerami po odludziach. Żyło się nam fajnie, wesoło i na luzie.

Aż w końcu nadszedł ten dzień. Z powagą stwierdziliśmy, że takie proste życie nam nie wystarcza, czas sobie je trochę skomplikować.

Pojawienie się dziecka

Moment pojawienia się dziecka w rodzinie jest wydarzeniem nadzwyczajnym. Wyczekanym. Szczęśliwym. Pełnym chaosu i niewiadomych. Pojawia się mała istota, która całkowicie zmienia życie najbliższych. Kocha całym swoim ciałkiem i potrzebuje miłości by przeżyć. Do szczęścia nie potrzebuje niczego więcej. Ciepło, bezpieczeństwo, jedzenie, zdrowie o to wszystko dba ten kto kocha.

A kocha bardzo, bardziej niż samego siebie. Głód dziecka jest ważniejszy niż własny głód. Potrzeba bliskości dziecka jest ważniejsza niż własny sen.

Z dnia na dzień okazuje się, że ten mikroskopijny człowieczek zajmuje największą część łóżka w porywach do całego. Rzeczy ma w każdym pokoju, a do swojego przyjąć naszych nie chce. Zajmuje 90% pamięci telefonu i teoria heliocentryczna przegrywa z kretesem z dzieciocentryczną.

Teoria dzieciocentryczna

Całą ciążę planowaliśmy co będziemy, a czego nie będziemy robić po pojawieniu się dziecka. Dobrze, że tego nie spisaliśmy szkoda drzew na tak niedorzeczne pomysły.

Ja, Ty, żona, mąż, kochanie, skarbie nagle zupełnie nie wiadomo kiedy zostało zastąpione przez mama, tata i… tu zrobił się problem, bo nigdy nie planowaliśmy porzucić swojej tożsamości na rzecz dziecka.

Zupełnie niespodziewanie okazało się, że jestem zbyt zmęczona, żeby pomyśleć o tym czego bym chciała, że moim codziennym ubraniem jest wyjściowy dres, a moje wypielęgnowane kręciołki zmieniły się w mysi ogon. Kolorówka zdążyła się przeterminować, a wszystkie pozycje na liście przeczytanych książek łączy słowo „dziecko” w tytule. 

Kim ja jestem?
Who am I?

Zaczęłam się męczyć we własnym domu. Frustrować. Nie lubiłam swojego odbicia w lustrze. Byłam spełniona jako mama, ale zgubiłam po drodze siebie. Zapomniałam, że jestem ważna. Zapomniałam, że mój mąż jest ważny. Zapomnieliśmy, że jesteśmy ważni jako para. Poświęciliśmy się dziecku, chociaż ono tego wcale nie chciało. Chciało być kochane, chciało być zauważone, zaopiekowane, ale chciało też szczęśliwych rodziców. Szczęśliwy dom.

Nie będę rozwodzić się jak do tego doszliśmy, bo mogłabym na ten temat książkę napisać, kto wie, może to jeszcze przede mną. Pracowałam jako tester, więc jak to bywa, gdy zawód wejdzie zbyt mocno zaczęłam testować. Oczywiście na swoim życiu, rodzinie, związku. Metodą prób i błędów, a czasem z pomocą szukałam złotego środka i… wydaje mi się, że znalazłam.

Odkryłam coś niesamowitego. Jestem ważna. Moje potrzeby są ważne. Mój związek jest ważny.

Jestem głodna to siadam i jem, nieważne, że pranie, że zmywarka. Dzieci jedzą to i ja mogę zjeść. Jestem zmęczona to odpoczywam. 5 min, 30 sekund, w zależności na ile pozwoli zarząd spółki. Czasami odpoczywam z nimi na kolanach, a czasami na wideokonferencji z dziadkami. Bywa, że gdy jest nas dwoje po prostu zamykam drzwi do sypialni i siadam w ulubionym fotelu. Czasami wykorzystując chwilę zabawy zakopujemy się obydwoje z mężem pod kołdrą i udajemy, że nas nie ma. Prezesi jak sobie o nas przypomną myślą, że to zabawa w chowanego. Są zachwyceni.

Brak obiadu to nie tragedia. Na słoiczkach dzieci też żyją. Jedzenie z dostawą to wspieranie lokalnych przedsiębiorców.

Jestem wystarczająca!

Nie muszę być idealna. Nie muszę mieć idealnie. Jestem wystarczająca. Kocham. Dbam. Ogarniam. Robię tyle ile mogę, ile chcę, bo mama bez siły to nieszczęśliwa mama. Dzieci potrzebują szczęśliwej mamy (i szczęśliwego taty). Mój mąż potrzebuje szczęśliwej żony, a ja szczęśliwego męża. Dbamy o własne potrzeby i o swoje nawzajem. Nikt nie jest ważniejszy, wszyscy jesteśmy ważni.

 A podróże? A spotkania z ludźmi? Przeżyliśmy roczek online, dalej mam nadzieję będzie tylko lepiej.

Jeśli masz podobne problemy, albo sobie z nimi już poradziłaś daj mi znać w komentarzu, albo mailu. Zapraszam Cię też na funpage.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.