Odpoczynek jest ważny
Kobieta świadoma,  kobieta w równowadze

Odpoczynek w mroku obowiązków

Kiedy jest czas na odpoczynek? Czy odpocząć mogę dopiero, gdy już zrobię absolutnie wszystko, co jest w domu do zrobienia? Ważniejszy jest odpoczynek, czy obowiązki?

Z głębokiego snu wyrywa Cię przeraźliwy alarm. Spinają się wszystkie Twoje mięśnie. Oczy walczą o ostatnie sekundy snu, ale Ty już wiesz, że musisz działać szybko. Reagujesz więc odruchowo. Biegniesz na złamanie karku sprawdzić co wywołało ten alarm. Głód, potrzeba przytulenia, brudna pieluszka, koszmar, a może w otchłani łóżka zgubił się smoczek. Twoje ciało wdraża kolejne procedury, by opanować sytuację. Odpowiedzieć na potrzeby dziecka. Udało się. Syrena wyłączona, a przed Tobą jawi się szeroki uśmiech, albo wręcz słodki, spokojny, lekko pochrapujący oddech.

Mamo, czas wstawać

Pochrapujący oddech jest oczywiście stanem najwyższego pożądania wśród rodziców, ale nie oszukujmy się szeroki uśmiech jest raczej klasycznym rozwinięciem sytuacji szczególnie, gdy za oknem nieśmiało ziewa słońce. Żegnaj więc ciepła kołderko. Będę tęsknić.

Ten przepiękny poranek jest dopiero preludium do wspaniałego pełnego energii dnia. Jeśli jesteś właśnie na dyżurze macierzyńskim przed Tobą prawdopodobnie sporo podnoszenia słodkich ciężarów. Poranny jogging z wózkiem w południe. Utrwalanie umiejętności sortowania zabawek no i oczywiście zabawa w szefa kuchni i idealną panią domu.

Jeśli ten etap już za Tobą jest spora szansa, że po porannych negocjacjach egzystencjalnych na temat mycia zębów i zakładania zimą długich spodni, tradycyjnym etacie niezbędnym do przetrwania czeka Cię gra „w milion pytań do” i mamusiu ja Ci pomogę, ups… pomożesz mi posprzątać? W każdym razie na pewno po całym dniu jesteś wypoczęta i wieczorem najchętniej się zajmiesz sprzątaniem szafy, bo błagalnie patrzy od trzech miesięcy albo umyciem okien, no chociaż obiad na jutro przygotujesz.

Plany i rzeczywistość

Na półce oskarżycielsko patrzą na Ciebie co najmniej 3 poradniki do przeczytania. Kolejnych 5 kursów sobie wykupiłaś, bo za mało ostatnio inwestujesz we własny rozwój, a Twój kilkulatek właśnie Ci z zapałem opowiada jaką fantastyczną kałużę znalazł na placu zabaw. Najlepsza, najfajniejsza jaką kiedykolwiek widział, a żebyś wiedziała jak wygodne okazały się te najnowsze buty podczas konkursu skoków na największy rozbryzg kałuży. „Mamusiu wygrałem” Słyszysz tą dumę w głosie? Tak te buty, a przy okazji kurtka też czekają na Twój wolny czas. A jak się nimi nie zajmiesz będą robić Ci rano awanturę pt. „Co z Ciebie za matka, w brudnych rzeczach dziecko do przedszkola puszczasz”. Buty i kurtka będą robić tę awanturę Twojemu sumieniu, bo przedszkolanka wie, że czasami po prostu masz dość i wyczyścisz je w weekend.

To nie koniec?

Zapomniałaś jeszcze, że dzisiaj trzeba ustalić szczegóły ubezpieczenia, bo kończy się polisa. To od razu trzeba zrobić kilka przelewów. No i miałaś wreszcie zapisać Was do dentysty. Dziecko właśnie potrzebuje nowych koszulek, bo przez noc urosło kolejne 5cm, więc przed snem jeszcze szybki research oferty rosnącej razem z dzieckiem

Dzisiaj jeszcze ogarniesz co trzeba, ale jutro już na pewno się wyśpisz. Obejrzysz film. Weźmiesz ciepłą kąpiel.  Przychodzi więc jutro, zgodnie z planem siadasz. Wieczór jest tylko Twój. Chociaż może tylko zerkniesz, czy na pewno nic do przedszkola nie potrzeba. Mąż prosił, żebyś przejrzała dokumenty. Nie, to nie może poczekać, pół godzinki i będzie załatwione.

To o Tobie? O mnie na pewno.

Po pobieżnym, całodniowym ogarnięciu wszystkich ważnych spraw rozsiadam się więc w fotelu. Ulubionym, najwygodniejszym fotelu z ukochaną książką, po której zdecydowanie widać ślady używania. Tylko te poradniki krzywo na mnie patrzą. Może jednak wziąć jeden z nich. W końcu i tak czytam. A te kursy? No i sto tysięcy innych rzeczy ważniejszych niż mój odpoczynek.  Żegnaj więc książeczko, do zobaczenia jutro. Ale jutro robię dokładnie to samo i pojutrze i po pojutrze.  A po tygodniu, czy dwóch nie mam już ochoty na nic, nawet na ulubioną książkę i ogólnie to się wszyscy ode mnie odczepcie, bo padam.

I w tym właśnie momencie przychodzi czas ząbkowania. I nie ma już opcji poczytania książki, bo ten mały człowiek cierpi i mnie potrzebuje, w tej właśnie chwili jest mu bardzo źle, tak bardzo źle, że mamusiu tylko bądź. Oczy jak na zapałki. Drzemki przerywane jękami i mogę mieć pretensje tylko do siebie, że zapomniałam, że jestem ważna, że mój odpoczynek jest ważny. Systematycznie ładuję telefon, odkurzacz, który dzielnie za mnie dba o czystą podłogę, a nawet szczoteczkę do zębów, a tak ciężko zapamiętać, że ja też musze się podładować. Mój organizm krzyczy podłącz mnie. Poczytaj, pośpij, wyluzuj, zrelaksuj się, a ja go ostentacyjnie ignoruję. W końcu jest tyle spraw ważniejszych ode mnie…prawda?

A Ty masz problem, żeby usiąść bez wyrzutów sumienia? Czy może opanowałaś tą trudną sztukę dbania o własną równowagę? Podziel się swoimi sposobami w komentarzu bądź mailowo. Zapraszam Cię też do polubienia strony na facebooku.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.