BIZNES

Własny biznes w czasie wojny

 W ostatnim czasie często pojawia się problem jak pracować, funkcjonować normalnie, gdy tuż za naszą granicą rozpętało się piekło. Jak mamy żyć spokojnie, skoro tuż obok nas giną ludzie, a do naszego kraju przybywają setki tysięcy ludzi potrzebujących pomocy. 

Dodatkowy problem mają przedsiębiorcy, szczególnie marki osobiste. Ludzie,  którzy je tworzą mierzą się nie tylko z własnymi emocjami ale także z tym co “wypada” obecnie robić. Jak podchodzić do swoich planów, czy kampanii sprzedażowych.

1. Zadbaj o siebie

 Powszechnie wiadomo, że w samolocie najpierw maskę zakładasz sobie, a dopiero potem dziecku. Obecnie jest tak samo.

To, że kobiety uciekające przed wojną mają gorzej, nie znaczy, że Twoje problemy nie są ważne. Jeśli obecnie Twoje problemy wydają się błahe, super, zmiana perspektywy często pomaga w ich rozwiązaniu. Natomiast jeśli czujesz, że nie możesz skupić się na swoich problemach, bo to nie czas i nie miejsce, a jednocześnie skręca Cię w środku i czujesz się rozdarta, bo w zasadzie nie dbasz ani o siebie ani o innych to coś jest nie tak. Najpierw uzupełniasz swój bak. Jesteś ważna i Twoje potrzeby są ważne. Kobiety i dzieci z Ukrainy też są ważne. Ludzie walczący na wojnie też są ważni. Nikt z nas nie jest ważniejszy. Nikt nie ma monopolu na trudności. Nie stopniujemy problemów!

Najpierw dbamy o siebie, żebyśmy mogli zadbać o innych.  Nie pomożesz, jeśli sama będziesz potrzebować pomocy.

Nie rób też nic wbrew sobie. Pomoc to nie obowiązek! Nie musisz także realizować w pełni swoich planów zawodowych, jeśli czujesz, że obecnie są z Tobą sprzeczne, szczególnie jeśli prowadzisz własny biznes. To nie znaczy, że masz odpuścić wszystko, może z czegoś warto zrezygnować na rzecz czegoś innego. W nietypowych czasach działają nietypowe rozwiązania. Prowadzenie firmy w zgodzie ze sobą to szczerość, którą widzą klienci.

Zadbaj o siebie

2. Działaj

 Strach paraliżuje. Niemoc obezwładnia. To co daje nam siłę, to działanie. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, ale w naszym wąskim zakresie możemy działać i to pomaga. Wspieranie innych pomaga też nam. Nasza praca też nam pomaga.

Mnie na 2 dni sparaliżowało. Nie byłam w stanie oderwać się od wiadomości, chociaż już po 3h wiedziałam, że muszę od nich odejść. Nie mogłam się na niczym skupić. Byłam przerażona i chciałam się obudzić z tego koszmaru. Co chwilę płakałam. W piątek koło południa zwróciła się do mnie koleżanka, która już przyjmowała matkę z dziećmi. Potrzebowała pomocy w przygotowaniu rzeczy dla maluchów. Płakałam, pakując paczki. Płakałam wyobrażając sobie co te dzieci musiały przeżyć, a potem łzy wyschły i poczułam moc sprawczą. Kolejny tydzień nie byłam w stanie robić nic innego, tylko pomaganie trzymało moje siły. Czy to egoizm? W końcu pomagałam, bo mi to pomagało.

Stwierdziłam, że nie ma to znaczenia. Moja pomoc jest wartościowa dla innych. Moje działanie trzyma moje zdrowie psychiczne, a to jest ważne. Ważne dla mnie, dla moich dzieci i osób, którym dzięki mojemu działaniu jest łatwiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Tyle, że nie da się tak funkcjonować nieustannie.

Do it!

3. Odliczaj do końca?

 Wojna na Ukrainie nie zatrzymała toczącego się życia. My tu dalej jesteśmy. Potrzebujemy pieniędzy na opłacenie rachunków. Musimy coś jeść. Musimy zadbać o zdrowie psychiczne naszych dzieci, a do tego potrzebuje nas milion dodatkowych osób w kraju i ich rodziny za granicą. Da się to zrobić zajmując się tylko pomocą? Niektórzy pewnie tak, ja nie mogę sobie na to pozwolić. Ja żeby dawać, muszę mieć z czego. To nie faux pas pracować, nawet jeśli to oznacza działanie w social mediach. Nawet jeśli to oznacza kampanie reklamowe. Czy praca będzie taka sama jakbyśmy żyli w czasach pokoju? Myślę, że na to pytanie nie trzeba odpowiadać. Na pewne aspekty powinniśmy być wrażliwsi, na inne czujniejsi, ale to nie wstyd pracować. Dzisiaj jak nigdy potrzebujemy normalności. Nasi goście potrzebują normalności. Śledzenie wiadomości 24/7 nie jest dobre dla naszego układu nerwowego. Normalność, rutyna zapewnia ukojenie. Wojna na Ukrainie to nie tylko koszmar ludności i zniszczenie kraju. To także problemy gospodarcze, także w naszym kraju. Czy da się je przetrwać nie pracując, bo nie wypada? Czy praca wyklucza pomaganie?