Dlaczego tak wiele kobiet porzuca stabilny etat i wypływa na nieznane wody własnej działalności tuż po tym jak zostaje mamą? Dlaczego własna firma jest tak atrakcyjna dla młodych mam? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie w dzisiejszym wpisie. Znajdziesz go także w formie podcastu na kanale Jesteś Ważna Bądź Odważna. Na co dzień pracuję z kobietami, głównie z młodymi mamami, które chcą porzucić etat i założyć własną firmę. Bywam też na spotkaniach przedsiębiorczych kobiet, których bardzo często ścieżka kariery wygląda w taki sposób: Dlaczego właśnie własna firma dla mamy? 1. Elastyczność Własna firma daje ogromną elastyczność. Jednego dnia mogę pracować od rana do wieczora bo np. mój mąż jest w domu i zajmie się dziećmi, a następnego dnia jest piękna pogoda i chcemy pojechać do lasu wykorzystać ten dzień wspólnie na świeżym powietrzu. Mogę w takiej sytuacji tak ustawić sobie dzień, żeby odebrać dzieci wcześniej i po prostu rodzinnie pojechać do lasu. Ta elastyczność pozwala też być z dzieckiem wtedy kiedy to dziecko tego potrzebuje np. dziecko wstaje niby zdrowe, ale takie zmęczone, niewyspane, bez chęci do zabawy, natomiast wyraźnie potrzebuje naładowania baterii. Na pewno sama też masz takie dni. Pracując na własnych zasadach szczególnie z domu mogę dziecko w takiej sytuacji zostawić ze sobą. Nie potrzebuję do tego L4, nie muszę pytać nikogo o zgodę. Życie przedszkola Praca na własnej działalności to też możliwość uczestniczenia w pełni w życiu przedszkola. Zawsze na początku roku, kiedy dostaję kalendarz przedszkolnych imprez zapisuję sobie wszystko w kalendarzu na cały rok do przodu i nie ma opcji, żeby tam mi coś wpadło. Podobnie ma mój mąż. Na przedstawienia dzieci potrafi wrócić 200km w środku tygodnia, mimo, że normalnie spędziłby cały tydzień poza domem. Dla naszych dzieci jest to niesamowicie ważne, żebyśmy byli obecni z nimi w tych dniach, a więc dla nas też. Co roku biorę też udział we wszystkich warsztatach, akcjach rodzice czytają dzieciom, czy przedstawieniach organizowanych przez rodziców dla dzieci, bo sama organizuje swój kalendarz. Choroby W przypadku choroby dzieci odpada strach, że zostaniesz zwolniona, czy przepadnie Ci premia ze względu na nieobecności związane z chorobą dziecka. Długie weekendy W długie weekendy też nigdy nie mamy problemów co zrobić z dziećmi gdy przedszkole jest zamknięte, mimo, że np. piątek jest pracujący. Zazwyczaj obydwoje robimy sobie z mężem długie wszystkie weekendy, a jeśli z jakiegoś powodu jest to niemożliwe to zawsze przynajmniej jedno z nas ma to wolne. 2. Dopasowanie pracy do życia, a nie życia do pracy Wiele kobiet zaczyna przygodę z własna działalnością w czasie kiedy dziecko jest malutkie, nie chodzi jeszcze do przedszkola, czy żłobka. Praca na własnej działalności z założenia powinna być dopasowana do nas. W końcu same sobie tworzymy miejsce pracy. W zależności od naszych potrzeb możemy pracować w czasie drzemki dziecka, rano kiedy mamy np. męża do pomocy, albo wieczorem, kiedy dziecko już śpi. Kobiety rozwijają swoje biznesy pracując nawet tak krótko. Własna firma to też możliwość dopasowania rytmu dnia pod potrzeby naszej rodziny. Wstawać wcześniej lub później. Pamiętam, gdy miałam malutkie pierwsze dziecko jak wstawałam 5-6, po często nieprzespanych nocach, żeby być w pracy o 7 i o 15 wyjść, żeby jechać do żłobka. Mój mąż wtedy odprowadzał synka ok 8-9. Obecnie całą rodziną wstajemy 7-8, a ja pracuje średnio 6h dziennie, w godzinach 10-16. Rzadko kiedy kobiety na własnej działalności pracują 8h i zdecydowanie nie oznacza to, że są w pracy bez przerwy jak utarło się mówić o własnej działalności. Kobiety – matki pracują bardzo często ok. 4-6h dziennie i jest to czas, który jest efektywnie wykorzystany i często w tym czasie zarabiamy więcej niż na etacie 3. Bezpieczeństwo finansowe Praca nad własną firmą wbrew pozorom daje większe bezpieczeństwo finansowe, bo wszystko zależy od Ciebie, Twoich działań i Twoich decyzji. Nie masz wpływu na kondycję finansową firmy, w której jesteś zatrudniona, czy na plany odnośnie pracowników. Nie masz realnego wpływu na własne zarobki na etacie, jedyne co możesz zrobić to poprosić o podwyżkę lub zmienić pracę. Pracując na swoim możesz pracować swoim czasem, a możesz też skalować biznes, żeby zarabiać więcej tym samym nakładem pracy. Możesz reagować na sytuacje które Cię dotyczą. Bardzo często przedsiębiorcze kobiety zaczynają spotykać się z innymi przedsiębiorczymi kobietami, a potem z tego wychodzą dochodowe współprace i zamiast jednego, etatowego źródła pieniędzy mamy kilka źródełek, tzw. Kilka filarów finansowych. Pracując na swoim siłą rzeczy uczysz się także o finansach. One po prostu Cię dotyczą. Nawet jeśli współpracujesz z księgową (co bardzo rekomenduję!) to zdobywasz wiedzę o tym jak działają pieniądze, jak planować budżet. Zaczynasz uczyć się inwestowania, nawet jeśli te słowa brzmią skomplikowanie to ogarniając finanse firmy zaczynasz lepiej ogarniać domowe. Inwestując w reklamę uczysz się inwestowania to wszystko przekłada się na Twoje podejście do wydatków, Twoje zarobki, Twoje codzienne działania. 4. Rozwój Nie znam przedsiębiorczej kobiety, która by się nie rozwijała. To przy dziecku jest niesamowicie ważne. Kobiety zostając mamami bardzo często zakopują się w tematach dziecięcych. Prawidłowy rozwój, rozszerzanie diety, odpieluchowanie, wyprawka. Idą na plac zabaw i tam też jest wałkowany temat dziecka, jakby kobieta zniknęła w tym wszystkim. To rodzi frustrację, bo większość z nas potrzebuje się rozwijać. Zakładając własną firmę zaczynasz dostrzegać coraz więcej rzeczy, które chcesz się nauczyć, które są Ci potrzebne. Nagle znajdujesz czas na rozwój, bo to realnie przekłada się na Twoje zarobki lub czas wolny. Dodatkowo uczysz się dokładnie tego czego chcesz, tego co lubisz, bo firma którą stworzyłaś działa dokładnie tam gdzie ją zaprowadzisz. Do tego czujesz się pewniejsza siebie, bo czujesz ten rozwój, czujesz, że wiesz coraz więcej. Masz podstawy do tego, żeby oceniać się sama wyżej. 5. Pewność siebie Własny biznes niesamowicie podnosi samoocenę. Wątpliwości, czy ja sobie poradzę zmieniają się w pewnym momencie w pewność, że poradzę sobie ze wszystkim. Mam do tego podstawy, w końcu już z tyloma rzeczami sobie poradziłam, więc dam radę ze wszystkim. Czujesz się sprawcza, a to ma ogromny wpływ na samoocenę. Prawdopodobnie czytasz ten wpis, bo sama masz ochotę zmienić swoją ścieżkę kariery. Jeśli tak jest ale nadal szukasz na siebie pomysłu albo nie wiesz od czego zacząć zachęcam Cię do przerobienia
Moim zdaniem
Wpisy dotyczące moich poglądów, czy dzielenia się spostrzeżeniami
Czy przebita opona, gorączkujący syn i mąż ze złamaną jedynką może zwiastować najlepszy urlop wszech czasów? Okazuje się, że tak. Zapraszam Cię dzisiaj na prywatną historię o własnych potrzebach. Chaotyczny start Sierpień, piątek tuż przed długim weekendem. Następnego dnia mamy ruszać na zaplanowany od dawna urlop. Totalnie niespakowani. Wiecznie w niedoczasie, ale pranie zrobione więc pakowanie zostawione na wieczór. Rano mąż miał zawieźć dzieciaki autem do przedszkola. Schodzą na dół, a tam przykra niespodzianka w postaci złapanej gumy. Mąż został zmieniając w garażu koło, a do przedszkola pojechaliśmy rowerami. O 15:00 telefon z przedszkola, że dziecko gorączkuje. Dobrze zapowiadający się urlop. O 17:00 dzwoni mąż z pracy, że złamał zęba. Jedynkę! Dzień przed urlopem! W piątek wieczór przed długim weekendem! To był pierwszy raz od dawna, kiedy czułam, że bardzo, ale to bardzo potrzebuję urlopu. Czułam się zmęczona do granic możliwości i ten nieszczęsny piątek jawił mi się jak największy koszmar. Zmieniliśmy plany wyjazdowe z soboty na niedzielę. Z dzieckiem udało się dostać do lekarza, gdzie wyszło, że wirusówka, covid wykluczony i od lekarza zielone światło. Możemy jechać jeśli nie będzie innych objawów. Mąż stwierdził, że jakoś się przemęczy bez tego zęba. Sobota koszmarna. Gorączka powracająca, na zmianę podawałam paracetamol i ibuprofen, gdzie tu myśleć o pakowaniu. Wizja urlopu z chorym dzieckiem, a potem kto wie, czy nie przejdzie na drugie, młodsze? Przełożenie urlopu nie wchodzi w grę, ze względu na napięte grafiki. Płakałam tego dnia i to sporo. W końcu poszłam pobiegać. To taki mój czas na podejmowanie decyzji. Zmiana planów Stwierdziłam, że potrzebuję odpoczynku, a nie wyjazdu. Nie też ma szans na odpoczęcie w domu, przy dwójce dzieci, które zaraz zaczną się kłócić , w pobliżu list „do zrobienia” , wśród nie zrobionych obowiązków domowych. Pomyślałam, że zorganizuję urlop w domu. Urlop dopasowany do zdrowia, urlop, który pozwoli nam odpocząć. Urlop elastyczny. Wróciłam do domu i na instagramie zaczęłam szukać miejsc w okolicy, gdzie można byłoby się wybrać z dziećmi i odpocząć. Żadne kulki w grę nie wchodziły, ponieważ ja nie odpoczywam w takim hałasie, ani przy kłótniach, że już musimy iść. Miałam kilka warunków: nie może być długiego siedzenia, leżenia, ani zwiedzania, bo dzieci. Nie może być dużo ludzi bo rodzice i nie może być daleko, bo my wszyscy. Wypisałam sobie stronę A5 mniejszych i większych wypraw. Część z możliwością połączenia, część jako oddzielne dni. Rozpisałam to potem na 2 tygodnie, uwzględniając od początku, że synek pierwsze dni będzie potrzebował rekonwalescencji i że w weekendy nie pchamy się na atrakcje. Najlepszy urlop ever Mieszkamy na południu Warszawy i brałam pod uwagę tylko miejsca, gdzie droga zajmuje max. 1,5h w jedną stronę. Byliśmy pod Zamkiem Królewskim i przy fontannach, byliśmy na starówce i w Kampinosie. Odwiedziliśmy Warszawiankę i Powsin. Powsin 3x choć w planach był raz. Byliśmy w Wiosce pod Kogutem, Lesie Odkrywców, Sadach Klemensa, Dzielnicy Filmowej. Odwiedziliśmy Plac Konesera i Pałac Kultury. Byliśmy w muzeum Iluzji i mieliśmy wycieczkę autobusem, metrem,tramwajem. Nawet spontanicznie załapałam się na koncert Eda Sheerana na Narodowym. Mąż był u protetyka. Mieliśmy dzień w piżamach z popcornem i bajką i dzień u dziadków. Dwa razy wróciliśmy wcześniej żeby zdążyć na trening piłki nożnej, bo małemu piłkarzowi zależało. Mieliśmy piknik w lesie z zupą z termosu. Widzieliśmy wiele mrowisk i zaliczyliśmy wiele placów zabaw. Padaliśmy spać wcześnie i wstawaliśmy późno. Robiliśmy dużo zdjęć i zjedliśmy dużo frytek i pizzy. Zrobiliśmy zeszyt wspomnień wklejając zdjęcia i opisując wspólnie gdzie byliśmy i co robiliśmy. Nie byliśmy na lotnisku, ani nie widzieliśmy samolotów, nie byliśmy w zoo, ani w kilku innych miejscach, na które zabrakło nam siły, chęci lub czasu. Wyspaliśmy się, odpoczęliśmy, nie staliśmy w korkach, nigdzie się nie spieszyliśmy i nie mieliśmy żadnych toreb do ogarnięcia. Właśnie takiego urlopu potrzebowałam. Wszyscy potrzebowaliśmy. Pełnego ruchu, ziemi, słońca, wody i brudu. Pełnego rodziny i naszych potrzeb. Urlopu na luzie. Urlopu dla wszystkich. Ostatni weekend zrobiliśmy sobie wolny, żeby przygotować się na poniedziałek. Wróciliśmy gotowi do pracy i przedszkola. Gotowi i chętni do działania. Wiesz, że po mojej decyzji w sobotę mojemu dziecku spadła gorączka i już nie wróciła? Drugie też się nie rozchorowało. To nie jest wpis reklamowy, ale jeśli klikniesz w opisy zdjęć przeniesie Cię do opisanych miejsc, bo z całej listy cudowności urlopu te zrobiły na nas największe wrażenie. Podziel się miejscami, które warto odwiedzić przy kolejnym urlopie 😉 A jeśli przed Tobą stresujący świąteczny czas zapisz się do wyzwania w formie kalendarza adwentowego i zadbaj o siebie przed świętami


