Dlaczego tak wiele kobiet porzuca stabilny etat i wypływa na nieznane wody własnej działalności tuż po tym jak zostaje mamą? Dlaczego własna firma jest tak atrakcyjna dla młodych mam? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie w dzisiejszym wpisie. Znajdziesz go także w formie podcastu na kanale Jesteś Ważna Bądź Odważna. Na co dzień pracuję z kobietami, głównie z młodymi mamami, które chcą porzucić etat i założyć własną firmę. Bywam też na spotkaniach przedsiębiorczych kobiet, których bardzo często ścieżka kariery wygląda w taki sposób: Dlaczego właśnie własna firma dla mamy? 1. Elastyczność Własna firma daje ogromną elastyczność. Jednego dnia mogę pracować od rana do wieczora bo np. mój mąż jest w domu i zajmie się dziećmi, a następnego dnia jest piękna pogoda i chcemy pojechać do lasu wykorzystać ten dzień wspólnie na świeżym powietrzu. Mogę w takiej sytuacji tak ustawić sobie dzień, żeby odebrać dzieci wcześniej i po prostu rodzinnie pojechać do lasu. Ta elastyczność pozwala też być z dzieckiem wtedy kiedy to dziecko tego potrzebuje np. dziecko wstaje niby zdrowe, ale takie zmęczone, niewyspane, bez chęci do zabawy, natomiast wyraźnie potrzebuje naładowania baterii. Na pewno sama też masz takie dni. Pracując na własnych zasadach szczególnie z domu mogę dziecko w takiej sytuacji zostawić ze sobą. Nie potrzebuję do tego L4, nie muszę pytać nikogo o zgodę. Życie przedszkola Praca na własnej działalności to też możliwość uczestniczenia w pełni w życiu przedszkola. Zawsze na początku roku, kiedy dostaję kalendarz przedszkolnych imprez zapisuję sobie wszystko w kalendarzu na cały rok do przodu i nie ma opcji, żeby tam mi coś wpadło. Podobnie ma mój mąż. Na przedstawienia dzieci potrafi wrócić 200km w środku tygodnia, mimo, że normalnie spędziłby cały tydzień poza domem. Dla naszych dzieci jest to niesamowicie ważne, żebyśmy byli obecni z nimi w tych dniach, a więc dla nas też. Co roku biorę też udział we wszystkich warsztatach, akcjach rodzice czytają dzieciom, czy przedstawieniach organizowanych przez rodziców dla dzieci, bo sama organizuje swój kalendarz. Choroby W przypadku choroby dzieci odpada strach, że zostaniesz zwolniona, czy przepadnie Ci premia ze względu na nieobecności związane z chorobą dziecka. Długie weekendy W długie weekendy też nigdy nie mamy problemów co zrobić z dziećmi gdy przedszkole jest zamknięte, mimo, że np. piątek jest pracujący. Zazwyczaj obydwoje robimy sobie z mężem długie wszystkie weekendy, a jeśli z jakiegoś powodu jest to niemożliwe to zawsze przynajmniej jedno z nas ma to wolne. 2. Dopasowanie pracy do życia, a nie życia do pracy Wiele kobiet zaczyna przygodę z własna działalnością w czasie kiedy dziecko jest malutkie, nie chodzi jeszcze do przedszkola, czy żłobka. Praca na własnej działalności z założenia powinna być dopasowana do nas. W końcu same sobie tworzymy miejsce pracy. W zależności od naszych potrzeb możemy pracować w czasie drzemki dziecka, rano kiedy mamy np. męża do pomocy, albo wieczorem, kiedy dziecko już śpi. Kobiety rozwijają swoje biznesy pracując nawet tak krótko. Własna firma to też możliwość dopasowania rytmu dnia pod potrzeby naszej rodziny. Wstawać wcześniej lub później. Pamiętam, gdy miałam malutkie pierwsze dziecko jak wstawałam 5-6, po często nieprzespanych nocach, żeby być w pracy o 7 i o 15 wyjść, żeby jechać do żłobka. Mój mąż wtedy odprowadzał synka ok 8-9. Obecnie całą rodziną wstajemy 7-8, a ja pracuje średnio 6h dziennie, w godzinach 10-16. Rzadko kiedy kobiety na własnej działalności pracują 8h i zdecydowanie nie oznacza to, że są w pracy bez przerwy jak utarło się mówić o własnej działalności. Kobiety – matki pracują bardzo często ok. 4-6h dziennie i jest to czas, który jest efektywnie wykorzystany i często w tym czasie zarabiamy więcej niż na etacie 3. Bezpieczeństwo finansowe Praca nad własną firmą wbrew pozorom daje większe bezpieczeństwo finansowe, bo wszystko zależy od Ciebie, Twoich działań i Twoich decyzji. Nie masz wpływu na kondycję finansową firmy, w której jesteś zatrudniona, czy na plany odnośnie pracowników. Nie masz realnego wpływu na własne zarobki na etacie, jedyne co możesz zrobić to poprosić o podwyżkę lub zmienić pracę. Pracując na swoim możesz pracować swoim czasem, a możesz też skalować biznes, żeby zarabiać więcej tym samym nakładem pracy. Możesz reagować na sytuacje które Cię dotyczą. Bardzo często przedsiębiorcze kobiety zaczynają spotykać się z innymi przedsiębiorczymi kobietami, a potem z tego wychodzą dochodowe współprace i zamiast jednego, etatowego źródła pieniędzy mamy kilka źródełek, tzw. Kilka filarów finansowych. Pracując na swoim siłą rzeczy uczysz się także o finansach. One po prostu Cię dotyczą. Nawet jeśli współpracujesz z księgową (co bardzo rekomenduję!) to zdobywasz wiedzę o tym jak działają pieniądze, jak planować budżet. Zaczynasz uczyć się inwestowania, nawet jeśli te słowa brzmią skomplikowanie to ogarniając finanse firmy zaczynasz lepiej ogarniać domowe. Inwestując w reklamę uczysz się inwestowania to wszystko przekłada się na Twoje podejście do wydatków, Twoje zarobki, Twoje codzienne działania. 4. Rozwój Nie znam przedsiębiorczej kobiety, która by się nie rozwijała. To przy dziecku jest niesamowicie ważne. Kobiety zostając mamami bardzo często zakopują się w tematach dziecięcych. Prawidłowy rozwój, rozszerzanie diety, odpieluchowanie, wyprawka. Idą na plac zabaw i tam też jest wałkowany temat dziecka, jakby kobieta zniknęła w tym wszystkim. To rodzi frustrację, bo większość z nas potrzebuje się rozwijać. Zakładając własną firmę zaczynasz dostrzegać coraz więcej rzeczy, które chcesz się nauczyć, które są Ci potrzebne. Nagle znajdujesz czas na rozwój, bo to realnie przekłada się na Twoje zarobki lub czas wolny. Dodatkowo uczysz się dokładnie tego czego chcesz, tego co lubisz, bo firma którą stworzyłaś działa dokładnie tam gdzie ją zaprowadzisz. Do tego czujesz się pewniejsza siebie, bo czujesz ten rozwój, czujesz, że wiesz coraz więcej. Masz podstawy do tego, żeby oceniać się sama wyżej. 5. Pewność siebie Własny biznes niesamowicie podnosi samoocenę. Wątpliwości, czy ja sobie poradzę zmieniają się w pewnym momencie w pewność, że poradzę sobie ze wszystkim. Mam do tego podstawy, w końcu już z tyloma rzeczami sobie poradziłam, więc dam radę ze wszystkim. Czujesz się sprawcza, a to ma ogromny wpływ na samoocenę. Prawdopodobnie czytasz ten wpis, bo sama masz ochotę zmienić swoją ścieżkę kariery. Jeśli tak jest ale nadal szukasz na siebie pomysłu albo nie wiesz od czego zacząć zachęcam Cię do przerobienia
40 tysięcy złotych, których nie trzeba oddawać na otwarcie własnej działalności to ogromny zastrzyk gotówki. Kto może ubiegać się o takie pieniądze? Gdzie się o nie starać? Na te i inne pytania znajdziesz odpowiedź w dzisiejszym wpisie o dotacji z urzędu pracy na otwarcie działalności gospordarczej Czym jest dotacja z urzędu pracy? Dotacja z Urzędu Pracy to świadczenie pieniężne, czyli przelew na konto, który otrzymujesz, żeby otworzyć własną działalność i zacząć zarabiać na swoim. Jest to dotacja tylko dla osób bezrobotnych, jeśli mówimy o dotacji z urzędu pracy i jest bezzwrotna jeśli utrzymasz się rok na rynku. Gdzie szukać informacji o dotacji? Na stronie głównej Twojego urzędu pracy. Twój urząd to ten, pod który podlega Twoje miejsce zamieszkania. Dla kogo jest dotacja z urzędu pracy? Dotacja z UP jest tylko dla osób bezrobotnych, zarejestrowanych w urzędzie pracy, w którym akurat trwa nabór. Możesz ubiegać się o dotację tylko w swoim urzędzie. Bywają także dodatkowe warunki, które trzeba spełnić np. dotacja może być tylko dla osób do 30rż, powyżej 50 rż, dotacja skierowana tylko dla kobiet, czy dla osób niepełnosprawnych ale zazwyczaj w ciągu roku znajdziesz dotację, której warunki spełniasz. Gdzie i kiedy składać wnioski? W swoim urzędzie pracy i tylko w czasie kiedy trwa nabór. Każdy urząd pracy organizuje swoje nabory i tylko wtedy przyjmuje wnioski. Czasami nabór trwa 3 dni, czasami 5 dni, czasami zostaje otwarty nabór i urząd przyjmuje wnioski na zasadzie kto pierwszy ten lepszy dopóki są środki. Informacje o tym znajdziesz w aktualnościach Twojego urzędu pracy. Ile można uzyskać pieniędzy w ramach dotacji? Obecnie (lipiec 2023) jest to ponad 42 tyś. Jest to kwota maksymalna o jaką można wnioskować. Możesz też wnioskować o mniejsze środki w zależności od Twoich potrzeb, bo wszystkie wydatki muszą być uzasadnione. Urząd może też ograniczyć tą pulę, żeby starczyło na więcej osób, albo zrobić limity np. max 6000zł na laptopa, czy 1000zł na telefon. Niektóre rzeczy są też wyłączone z dotacji i nie możesz kupić ich za środki z dotacji. Na co można wydać środki z dotacji? Jest to zależne od urzędu. Zazwyczaj można na maszyny, sprzęt i materiały do prowadzenia działalności. Często też na materiały reklamowe, czy same reklamy. Tu bywa ograniczenie, że np. nie więcej niż 30% środków. Zazwyczaj można kupić także wizytówki, licencje oprogramowania, domenę, hosting czy opłacenie usług grafika. Na co nie można wydać środków z dotacji? To także zależy od urzędu, ale zazwyczaj nie można na samochody (widziałam wyjątki), produkty, na które trzeba mieć koncesję, szkolenia (chociaż tu też bywa różnie), spłatę zobowiązań, udziały, pozwolenia do prowadzenia działalności, wynagrodzenia pracowników, podatki, leasingi, kredyty, zakupy na raty, podłączenia mediów, abonamenty, kasę fiskalną, zakup zwierząt. Jakie warunki trzeba spełnić, żeby otrzymać dotację? Być zarejestrowanym w UP. Spełnić ewentualne dodatkowe warunki np. dotyczące wieku, czy płci. Jeśli nie spełniasz warunków formalnych nie ma co składać wniosku. Poza tym niezbędny jest dobrze napisany wniosek, w którym przekonasz urząd, że wiesz co robisz i warto w Ciebie zainwestować. We wniosku możesz znaleźć takie elementy jak analiza SWOT, biznesplan, analiza konkurencji i inne dokumenty, które warto mieć zanim założysz własną firmę. Zawsze jest też dokument dotyczący planowanych wydatków, w którym trzeba rozpisać co za ile i dlaczego chcesz kupić. Zawsze wymagane jest wypełnienie formularza de minimis, mogą być także inne załączniki, które należy wypełnić. Koniecznie musisz się zmieścić w terminie naboru, czasami jest kto pierwszy ten lepszy. Jakie warunki trzeba spełnić, żeby nie oddawać środków? Przede wszystkim musisz utrzymać się rok na rynku. W tym czasie musisz odprowadzać składki ZUS i być zarejestrowana jako płatnik w US, jest to sprawdzane po roku działalności. Musisz także wydać środki z dotacji w wyznaczonym czasie na rzeczy, które zadeklarowałaś we wniosku, a po miesiącu, czy dwóch w zależności od urzędu musisz co do grosza rozliczyć się z wydanych środków za pomocą faktur. Pilnować terminów. Terminów założenia działalności, wydania środków, rozliczenia się z wydatków, rozliczenia się po roku. Jakie zabezpieczenie jest wymagane? To także zależy od urzędu. W moim przypadku był wymagany weksel z poręczeniem wekslowym, ale też bywa poręczenie osób trzecich, gwarancja bankowa, blokada środków w banku, akt notarialny o poddaniu się egzekucji. Jest to zabezpieczenie środków w przypadku, gdybyś nie spełniła warunków dotacji, a nie miała z czego jej oddać. Czy trudno jest otrzymać dotację? Subiektywnie patrząc wg mnie nie. Ja dostałam ją po raz pierwszy na swoją działalność i od 2 lat mam 100% skuteczność pomagając najpierw znajomym, później klientom. Ważne, żeby przekonać urzędników, że sobie poradzisz z prowadzeniem firmy, że wiesz z czym to się wiąże. Wiesz jakie podatki będziesz płaciła, kim jest Twoja konkurencja i ile musisz zarabiać, żeby się utrzymać. Można dołączyć listy intencyjne od przyszłym klientów. Nie jest prawdą, że trzeba mieć odpowiednie wykształcenie czy doświadczenie w kierunku prowadzenia firmy. Zdarzyło mi się mieć klienta, który nie miał ani jednego ani drugiego i dotację dostał, ale mieliśmy wtedy np. listy intencyjne. Warto podkreślić swoje mocne strony, ale też pokazać, że wiemy, gdzie są nasze słabości i sobie z nimi poradzimy. Czy dotację na otwarcie firmy można otrzymać pracując na etacie? Nie. Jest to dotacja w ramach aktywizacji osób bezrobotnych. Jak wygląda współpraca, gdybyś chciała się starać o dotację z moją pomocą? Najpierw podsyłasz mi link do Twojego urzędu pracy, żebym mogła zapoznać się z wnioskiem i regulaminem. Następnie umawiamy się na spotkanie online, gdzie krok po kroku tłumaczę jak wypełnić wniosek, na co zwrócić uwagę. Odpowiadam też na Twoje pytania. Później wysyłam podsumowanie na maila i do końca Twojego pisania wniosku mamy kontakt mailowy. Szczegóły współpracy znajdziesz tu. Dotacja z Urzędu Pracy to ogromny zastrzyk gotówki na start. Nie odpuszczaj tematu, tylko dlatego, że wydaje Ci się, że nie dostaniesz. Warto o nią powalczyć. Jeśli masz jakieś pytania zapraszam do kontaktu. Ten artykuł znajdziesz też w bardziej rozbudowanej formie jako podcast na kanale Jesteś Ważna Bądź Odważna. Zapraszam Cię też na moje social media @waznaodwazna Pamiętaj jesteś ważna bądź odważna
Trafiłam na Kongres Edukacji Finansowej i Przedsiębiorczości przypadkiem. W zasadzie dostałam maila od GPW, który dodatkowo wpadł do spamu. Przeczytałam go tylko dlatego, że czekałam na innego maila, który potencjalnie mógł także tam wpaść. Zrządzenie losu, czysty przypadek ale odczytałam na czas. Tak pojawiłam się w Varso Tower, gdzie w nowoczesnej sali przeszklonego budynku w centrum stolicy odbywała się stacjonarna część Kongresu. Po kilku latach udziału w wydarzeniach prawie wyłącznie online branie udziału w Kongresie na żywo stanowiło całkiem miłą odmianę. Podczas stacjonarnego dnia Kongresu na scenie pojawiło się wiele osobistości np. Minister Finansów Magdalena Rzeczkowska, Zastępca Przewodniczącego KNF Rafał Mikusiński, Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz, Maciej Brzozowski Wiceprezes Zarządu PKO BP, Mariusz Cholewa Prezes Zarządu BIK, Leszek Skiba Prezes Zarządu Pekao S.A, Wojciech Rybak członek Zarządu Banku Millenium, czy Rektor UEK, a także wiele innych osób związanych z GPW i szeroko pojętym inwestowaniem. Zostały także odczytane listy od Prezydenta Andrzeja Dudy oraz Prezesa NBP Adama Glapińskiego. Ogromnym plusem Kongresu było wprowadzenie konwencji debat i power chatów, dzięki czemu program był ciekawy i dynamiczny. Szczegółową relację możesz znaleźć tu. Wnioski jakie nachodzą mnie po Kongresie to przede wszystkim fakt, że zarówno rządzący jak i prezesi, czy członkowie zarządów największych instytucji finansowych w Polsce zdają sobie sprawę z trudności jakie sprawia język finansowy. Widzą także braki wiedzy nie tylko związanej z czytaniem umów bankowych, ale też z inwestowaniem, czy korzystaniem z różnych instrumentów finansowych, które mogłyby być wykorzystywane na co dzień . Osoby na wysokich stanowiskach z sektora finansowego potrafią też dyskutować o sprawach skomplikowanych prostym językiem zrozumiałym, tak mi się wydaje, dla przeciętnego Polaka. Od września do liceów i techników wejdzie nowy przedmiot związany z edukacją finansową, który ma opierać się na praktyce. Jednak już podczas kongresu pojawiły się wiadomości kto powinien uczyć tego przedmiotu. Czy nauczyciele, którzy nigdy nie inwestowali na giełdzie są w stanie przekazać młodzieży wiedzę w sposób prosty i zrozumiały. Czy uczniowie stwierdzą, ze wiedza o inwestowaniu jest pożądana, czy trudna i zarezerwowana dla wąskiego grona? Nauka finansowa, podobnie jak cały nasz system edukacji finansowej jest oparty na wykładach i ćwiczeniach. Natomiast ludzie najszybciej, najefektywniej i najprzyjemniej uczą się w tracie zabawy. Podczas grania w gry, oglądania filmów, próbując swoich sił na symulatorach, czy w przyjaznych warunkach rozwiązując rzeczywiste problemy na co zwrócił uwagę dr hab. Jacek Wasilewski w wystąpieniu eksperckim kończącym pierwszy dzień Kongresu. Prywatnie marzy mi się, żeby podejście pana Wasilewskiego weszło do szkół zanim trafią tam moje dzieci. Marzy mi się zmiana smutnego obowiązku nauki w pełne ciekawości odkrywanie świata. Jestem ciekawa jakie jest Twoje podejście do finansów. Opierasz się tylko na budżecie domowym i firmy, czy masz doświadczenie z inwestowaniem, np. na giełdzie? Wg Ciebie jest to proste, czy wymaga dużego nakładu czasu i pracy? Daj znać w komentarzu.
Praca zdalna, praca z domu. Obserwując trendy w social mediach jest to marzenie wielu kobiet i zdecydowanie nie jest to dla mnie zaskoczenie. Elastyczność, która za nią idzie, możliwość pracy z dowolnego miejsca, a także większa możliwość pracy w przypadku choroby dziecka to wystarczające powody by ten model pracy cieszył się coraz większym powodzeniem zwłaszcza wśród kobiet. Podkreślam jednak, że praca zdalna to model pracy, podobnie jak praca stacjonarna, hybrydowa, fizyczna, czy umysłowa. Nie jest to zawód więc nie ma ogłoszeń na pracę zdalną jako taką. Praca zdalna to nadal praca, którą wykonuje się z domu. To konkretne obowiązki, które trzeba wykonać, żeby ktoś inny za to zapłacił. Trzeba na nią poświęcić czas, więc jeśli masz małe dziecko pod opieką jesteś w stanie pracować gdy dziecko śpi, gdy dziecko się bawi, ale nie podczas zajmowania się dzieckiem. Praca zdalna mimo wielu zalet ma też swoje cienie. 1. Brak kontaktu z ludźmi Ludzie potrzebują innych ludzi do zachowania zdrowia psychicznego. W zdecydowanej większości potrzebujemy gadki o niczym, potrzebujemy być zauważeni, potrzebujemy być w grupie. Potrzebujemy być częścią społeczności. Praca zdalna w skrajnych przypadkach może oznaczać otrzymywanie zadań mailem lub przez aplikację i wykonywanie ich bez kontaktu z żywą osobą. Może się także wiązać z całodniowymi callami, jedna i druga forma nie zabezpiecza potrzeby funkcjonowania w grupie. Praca stacjonarna nie oznacza zaspokajania tych potrzeb, ale często w pracy ludzie po prostu rozmawiają, nawiązują relacje. Rozmawiają o pogodzie, o sukcesach i problemach. Tworzą społeczność. 2. Zaburzenia relacji praca – odpoczynek Praca poza domem ma tą zaletę, że musisz do niej wyjść. Wstać, przygotować się i wyjść. Jest wyraźna granica między byciem w domu i byciem w pracy, nawet jeśli w domu odbierasz służbowy telefon. Pracując zdalnie możesz pracować z łóżka. Twoje miejsce odpoczynku staje się jednocześnie miejscem pracy, a gdy prowadzisz swoją firmę i w zasadzie nigdy nie kończysz pracy to nigdy naprawdę nie odpoczywasz. W takiej sytuacji niezbędne jest nauczyć się odpoczywać i oddzielać pracę od domu. Dla własnego zdrowia. 3. Dom -interaktywna lista zadań Pracując w domu zazwyczaj samoczynnie przechodzimy w tryb mieszania obowiązków domowych z zawodowymi. Chwila przerwy od pracy to wstawię pranie, ugotuję obiad. Z jednej strony super, bo w wolniejszych dniach bez szkody dla pracodawcy możemy sprawić sobie lżejszy wieczór. Gorzej, gdy prowadzisz własną działalność, w której zawsze jest wszystko na wczoraj, a w domu, szczególnie przy dzieciach dom staje się interaktywną listą zadań, w której zawsze jest coś do zrobienia, więc w jedynych przerwach jakie sobie robisz zmieniasz jedne obowiązki na inne wpadając w błędne koło braku odpoczynku. Jeśli Ciebie też to dotyczy pobierz bezpłatnego ebooka „Mama z biznesem, czyli 10 sposobów na organizację czasu pracy„. 4. Ruch Pracując z domu w zasadzie możesz się kręcić tylko w trójkącie łóżko – biurko – łazienka – kuchnia. w skrajnych sytuacjach nawet z pominięciem biurka. Taka redukcja ruchu jest niemożliwa stacjonarnie nawet, jeśli wykonujesz pracę biurową, do której dojeżdżasz autem z garażu do garażu. Z drugiej strony przy dobrej organizacji pracując zdalnie możesz mieć więcej czasu na prawdziwą aktywność fizyczną, choćby z uwagi na brak dojazdów do pracy. 5. Brak konieczności samoogarnięcia Znasz opowieści o dziewczynach zawsze umalowanych, zrobionych, zadbanych, które w pandemii przestały się nawet myć? Filmiki, gdzie facet przychodzi na spotkanie online w marynarce od garniaka i slipach krążą po sieci. Pracować zdalnie możesz w piżamie. Nikt Cię nie widzi, więc jeśli nie masz potrzeby, ochoty, czasu to nie musisz się ogarniać. Czasami taka wolność jest super. W dni kołderkowe, kiedy za oknem ciemno, zimo, mokro i nie wiesz czy to wieczór, czy ranek masz możliwość zakopać się pod kołdrą z kubkiem herbaty i przetrwać. Tylko, uważaj, żeby przetrwanie nie zmieniło się w codzienną egzystencję. Po miesiącu spojrzysz w lustro nie poznając siebie i zapytasz kim jest ta zaniedbana kobieta. Czy w związku z tym praca zdalna jest zła? Absolutnie. Ja ją uwielbiam, uważam, że jest rewelacyjną opcją dla kobiet, dzięki, której możemy więcej. Więcej zarabiać, więcej czasu spędzać z rodziną, więcej odpoczywać, więcej się uczyć, więcej się ruszać, więcej czasu spędzać z przyjaciółmi, więcej czasu poświęcać na hobby. Praca zdalna wymaga lepszej samoorganizacji, bardziej świadomego podejścia do życia. Samodzielnych, codziennych wyborów.
Co to jest MLM? MLM to Multi Level Marketing, nazywany też marketingiem sieciowym. Nie jest to firma, tylko sposób dystrybucji produktów najczęściej poprzez sprzedaż bezpośrednią, czyli nie idziesz do sklepu, tylko sklep przychodzi do Ciebie. Popularne marki działające poprzez MLM to Thermomix (Vorwerk), Avon, czy Oriflame. Ja w tym artykule będę się skupiać na firmie Nu Skin, ponieważ to z jej przedstawicielką, Agatą Kowalską, rozmawiałam na temat MLM. Jak wygląda praca w MLM? MLM to nie marka, więc każda firma pracująca poprzez marketing sieciowy ma swoje własne zasady. Czasami faktycznie wygląda jak piramida finansowa, szczególnie jeśli na start trzeba zainwestować spore środki i nie masz wpływu w co inwestujesz, ani czy Ci się to zwróci. W najprostszym ujęciu MLM to praca na własnej działalności, którą prowadzisz jako pośrednik. Sprzedajesz produkty, które ktoś inny opracował. Jest to fajna opcja dla osób, które chcą prowadzić własny biznes, ale nie mają pomysłu, co sprzedawać. W Nu Skin zaczynając masz swojego lidera, który Cię wprowadza, uczy, pokazuje jak można prowadzić ten biznes. Możesz z tego korzystać lecz nie musisz, jeśli masz swoją wizję to działasz po swojemu. Możesz kupić produkty Nu Skin dla siebie na start, żeby pokazywać klientom, ale możesz też zapraszać swojego lidera na prezentacje. Na początkowym etapie Twój lider wkłada swoją pracę w wyszkolenie Ciebie, więc na produktach, które sprzedasz zarabiacie tyle samo. Ty i Twój lider. Później możesz zacząć budować swój zespół i zarabiać poprzez sprzedaż produktów, sprzedaż produktów przez osobę, którą właśnie szkolisz i dostawać prowizję od sprzedaży Twojego zespołu. Czy to się opłaca? To zależy. Ta praca, jak każda inna nie jest dla każdego. Nie zostaniesz też milionerką pracując godzinę dziennie, przynajmniej dopóki nie zbudujesz stabilnej własnej marki. Uważam jednak, że można na tym zarobić. Z jednej strony Agata, z którą rozmawiałam zostawiła ciepłą etatową posadkę dyrektora oddziału w banku właśnie dla Nu Skinu (co o czymś świadczy!). Z drugiej znam sporo kobiet, które lubią produkty tej marki i po nie wracają. Ja sama jestem szczęśliwą posiadaczką Lumi i możliwe, że wrócę po inne produkty. Jeśli biznes polega na łapaniu klientów i oszukiwaniu to nie ma co liczyć na stabilne dochody, ale jeśli sprzedajesz produkty, po które klienci wracają to w dłuższej perspektywie możesz zbudować swoją markę osobistą, która będzie przynosiła realne pieniądze. Przede wszystkim sama musisz kochać produkty, które sprzedajesz nie ważne, czy to Nu Skin, Thermomix, czy produkt stworzony przez Ciebie. Nie wierzysz w to co sprzedajesz to będzie Ci ciężko cokolwiek sprzedać, jeśli uwielbiasz swój produkt, to polecasz go innym z chęci pomocy. MLM, a własny biznes Zgodnie z tym co pisałam wcześniej praca MLM to rodzaj własnej działalności. Sama odprowadzasz podatki (zaczynając MLM warto zastanowić się nad działalnością nierejestrowaną). Sama szukasz klientów, nie masz podstawy, Twoje zarobki zależą tylko od Twojej pracy. Pracujesz w godzinach jakie Ci pasują i w sposób jaki Ci pasuje. Gdy zakładasz księgarnię również sprzedajesz towar innych. W zależności od umów możesz wypożyczyć towar do sklepu, kupić go i odsprzedawać lub jedynie dostarczać do klientów. W Nu Skin nie masz możliwości wypożyczenia towaru. Możesz kupić więcej asortymentu i otworzyć sklep stacjonarny. Możesz sprzedawać w swoim salonie kosmetycznym jako dodatkowy produkt, ale możesz też pracując z domu reklamować produkty online lub organizować spotkania na żywo i zgarniać tylko prowizję. Wchodząc do Nu Skin dostajesz także wiedzę jak prowadzić biznes, jeśli potrzebujesz takiej wiedzy otwierając samodzielnie działalność możesz taką wiedzę pozyskać ode mnie. Sprzedając produkty Nu Skin zarabiasz z góry określoną marżę. Handlując własnymi produktami zarabiasz zgodnie z własnym cennikiem. Sprzedając produkty innych w ramach tradycyjnej DG (np. prowadząc księgarnię) zarabiasz marżę, którą sama ustalasz. Czy to reklama Nu Skin? Nie. W tym momencie w żaden sposób nie współpracuję z firmą Nu Skin, jednak nie wykluczam współpracy w przyszłości. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ wraz z nowym rokiem wiele z nas ma postanowienie dorobić, więcej zarabiać, czy zmienić pracę. Może to jest opcja, której szukasz. Nu Skin, czy inna firma działająca w formie MLM. Miałam złe zdanie o MLM dopóki nie spotkałam Agaty. Zaczęłam ją obserwować, bo podobało mi się jak tworzy w social mediach markę osobistą. Nikogo nie wciąga, nikogo nie zmusza, prowadzi swoje kanały, tak jakby sprzedawała produkty, które sama stworzyła. Widać, że je lubi, pokazuje je w sposób, które mnie zachęciły. Skorzystałam i jestem na tyle zadowolona, że rozważam, czy sama w to w przyszłości nie wejść. Chciałabym tylko, żebyś pamiętała, że musisz kochać produkt, który sprzedajesz! Nie pasują Ci produkty Nu Skin to absolutnie w to nie wchodź. Warunki współpracy budzą Twoje zastrzeżenia to poszukaj partnera, którego warunki Ci pasują. Nie zaczynaj współpracy jeśli nie jesteś do niej przekonana, ani z MLM, ani żadnej innej. Buduj markę w zgodzie ze sobą inaczej będziesz nieszczęśliwa.
Przed założeniem własnego biznesu z pewnością zastanawiasz się ile tak naprawę kosztuje prowadzenie własnej firmy i ile musisz zarabiać, żeby się to opłacało. ZUS i Podatki, czyli podstawowe koszty firmy ZUS Punkt pierwszy – praca na rzecz państwa. ZUS płacisz także wtedy, gdy nie zarabiasz, musisz mieć tego świadomość. Na początku jest ulga na start, później mały ZUS, a w końcu pełna stawka, która co roku w styczniu wzrasta. Nie będę pisała konkretnych kwot, bo te się szybko deaktualizują. Aktualne stawki znajdziesz na stronie ZUS. Podatki Są 3 podstawowe możliwości rozliczania się przy działalności: ryczałt, liniowy lub zasady ogólne. Ryczałt – procentowa wysokość tego podatku jest różna w zależności od rodzaju prowadzenia działalności. Nie każdą działalność też można rozliczać w ten sposób. Zależność mniej więcej jest taka, że im działalność z większą ilością kosztów tym niższy ryczałt możesz płacić np. w budownictwie jest to 5,5% z kolei im działalność bardziej skierowana na usługi tym ryczałt jest wyższy np. 12% dla programistów. Ryczałt płacisz od wystawionej faktury. Koszty nie mają tu znaczenia. Linowy – podatek liniowy to sposób rozliczania, gdzie jest liczony Twój zysk i ponoszone koszty i od tej różnicy płacisz 19%. Zasady ogólne to popularne progi podatkowe. W tym wypadku także bierze się pod uwagę Twoje zyski i koszty przy czym podatek wynosi 12% do 120 tys. (w ciągu roku) i 32% od tego co zarobisz powyżej tych 120 tys. VAT – prowadząc działalność nie zawsze musisz być VATowcem, ale zawsze możesz. Opłaca się to szczególnie gdy robisz zakupy z VAT 23%, a sama wystawiasz faktury z niższym. Niektóre branże mają taką opcję. Jeśli wydajesz więcej VATu niż zarabiasz możesz się zwrócić do państwa o jego zwrot lub płacić z tego podatki. Zakładając konto firmowe obligatoryjnie dostajesz konto VAT, na które musi wpływać VAT z faktur powyżej 15tys. (stan na rok 2022, bo w planach jest obniżenie tej kwoty). Ty też musisz robić przelewy powyżej tej kwoty ze split payment, czyli VAT trafia na konto Vatowskie. Z drugiej strony jeśli świadczysz usługi osobom prywatnym to Twoje ceny są zwiększone zazwyczaj o 23% VATu, więc konkurencja, która nie jest VATowcem może oferować niższe stawki. Dla firm, które są płatnikami VAT nie ma znaczenia, czy zapłacą Ci fakturę z VATem, czy bez Koszty stałe działalności Koszty, które ponosisz co miesiąc np. czynsz, woda, prąd, raty, rachunki za telefon, internet, subskrybcje, wynagrodzenia, księgowość. Krótko mówiąc wszystkie wydatki, do których zobowiązujesz się płacić regularnie. Musisz więc regularnie na nie zarabiać. Inwestycje Każda firma musi się rozwijać. Nie rozwijasz się zostajesz w tyle, tracisz klientów. Czasami inwestycja może oznaczać wybudowanie budynku dla rozrastającej się firmy, a czasami zakup wyższego pakietu newslettera. Wysokość inwestycji zależy od biznesu, wielkości firmy i samej inwestycji natomiast budżet na to musisz mieć, choćby po to, żeby od czasu do czasu zainwestować w kurs dla siebie, żeby Twoje produkty, czy usługi były lepsze. Marketing Można prowadzić biznes bez płatnej reklamy, gdzie podstawą przyciągania Twoich klientów będzie marketing szeptany, czyli sami klienci będą polecać Cię swoim znajomym, którzy też zostaną Twoimi klientami. Zdarzyło mi się poznać kilka firm bazujących w 99% na marketingu szeptanym i oczywiście to jest najlepsza możliwa reklama, ale też ma swoje ograniczenia no i przede wszystkim ludzie sami muszą chcieć Cię polecać, bo jeśli im za to płacisz to musisz mieć budżet do tego. Reklamować się możesz obecnie wszędzie. W Internecie, mediach tradycyjnych, bilbordach, ulotkach, samochodach, targach, w zasadzie nasze życie kręci się wokół lokowania produktów. Koszty zależą od Twojej grupy docelowej, wybranego sposobu reklamy i sprzedaży jaką chcesz osiągnąć. Dodatkowe wydatki W biznesie jak w życiu co jakiś czas wpadają nieprzewidziane wydatki. Od długopisów po naprawy aut. Czasami też możesz zaprosić partnera biznesowego na obiad, czy kupić drobne prezenty świąteczne dla stałych klientów.
Czy przebita opona, gorączkujący syn i mąż ze złamaną jedynką może zwiastować najlepszy urlop wszech czasów? Okazuje się, że tak. Zapraszam Cię dzisiaj na prywatną historię o własnych potrzebach. Chaotyczny start Sierpień, piątek tuż przed długim weekendem. Następnego dnia mamy ruszać na zaplanowany od dawna urlop. Totalnie niespakowani. Wiecznie w niedoczasie, ale pranie zrobione więc pakowanie zostawione na wieczór. Rano mąż miał zawieźć dzieciaki autem do przedszkola. Schodzą na dół, a tam przykra niespodzianka w postaci złapanej gumy. Mąż został zmieniając w garażu koło, a do przedszkola pojechaliśmy rowerami. O 15:00 telefon z przedszkola, że dziecko gorączkuje. Dobrze zapowiadający się urlop. O 17:00 dzwoni mąż z pracy, że złamał zęba. Jedynkę! Dzień przed urlopem! W piątek wieczór przed długim weekendem! To był pierwszy raz od dawna, kiedy czułam, że bardzo, ale to bardzo potrzebuję urlopu. Czułam się zmęczona do granic możliwości i ten nieszczęsny piątek jawił mi się jak największy koszmar. Zmieniliśmy plany wyjazdowe z soboty na niedzielę. Z dzieckiem udało się dostać do lekarza, gdzie wyszło, że wirusówka, covid wykluczony i od lekarza zielone światło. Możemy jechać jeśli nie będzie innych objawów. Mąż stwierdził, że jakoś się przemęczy bez tego zęba. Sobota koszmarna. Gorączka powracająca, na zmianę podawałam paracetamol i ibuprofen, gdzie tu myśleć o pakowaniu. Wizja urlopu z chorym dzieckiem, a potem kto wie, czy nie przejdzie na drugie, młodsze? Przełożenie urlopu nie wchodzi w grę, ze względu na napięte grafiki. Płakałam tego dnia i to sporo. W końcu poszłam pobiegać. To taki mój czas na podejmowanie decyzji. Zmiana planów Stwierdziłam, że potrzebuję odpoczynku, a nie wyjazdu. Nie też ma szans na odpoczęcie w domu, przy dwójce dzieci, które zaraz zaczną się kłócić , w pobliżu list „do zrobienia” , wśród nie zrobionych obowiązków domowych. Pomyślałam, że zorganizuję urlop w domu. Urlop dopasowany do zdrowia, urlop, który pozwoli nam odpocząć. Urlop elastyczny. Wróciłam do domu i na instagramie zaczęłam szukać miejsc w okolicy, gdzie można byłoby się wybrać z dziećmi i odpocząć. Żadne kulki w grę nie wchodziły, ponieważ ja nie odpoczywam w takim hałasie, ani przy kłótniach, że już musimy iść. Miałam kilka warunków: nie może być długiego siedzenia, leżenia, ani zwiedzania, bo dzieci. Nie może być dużo ludzi bo rodzice i nie może być daleko, bo my wszyscy. Wypisałam sobie stronę A5 mniejszych i większych wypraw. Część z możliwością połączenia, część jako oddzielne dni. Rozpisałam to potem na 2 tygodnie, uwzględniając od początku, że synek pierwsze dni będzie potrzebował rekonwalescencji i że w weekendy nie pchamy się na atrakcje. Najlepszy urlop ever Mieszkamy na południu Warszawy i brałam pod uwagę tylko miejsca, gdzie droga zajmuje max. 1,5h w jedną stronę. Byliśmy pod Zamkiem Królewskim i przy fontannach, byliśmy na starówce i w Kampinosie. Odwiedziliśmy Warszawiankę i Powsin. Powsin 3x choć w planach był raz. Byliśmy w Wiosce pod Kogutem, Lesie Odkrywców, Sadach Klemensa, Dzielnicy Filmowej. Odwiedziliśmy Plac Konesera i Pałac Kultury. Byliśmy w muzeum Iluzji i mieliśmy wycieczkę autobusem, metrem,tramwajem. Nawet spontanicznie załapałam się na koncert Eda Sheerana na Narodowym. Mąż był u protetyka. Mieliśmy dzień w piżamach z popcornem i bajką i dzień u dziadków. Dwa razy wróciliśmy wcześniej żeby zdążyć na trening piłki nożnej, bo małemu piłkarzowi zależało. Mieliśmy piknik w lesie z zupą z termosu. Widzieliśmy wiele mrowisk i zaliczyliśmy wiele placów zabaw. Padaliśmy spać wcześnie i wstawaliśmy późno. Robiliśmy dużo zdjęć i zjedliśmy dużo frytek i pizzy. Zrobiliśmy zeszyt wspomnień wklejając zdjęcia i opisując wspólnie gdzie byliśmy i co robiliśmy. Nie byliśmy na lotnisku, ani nie widzieliśmy samolotów, nie byliśmy w zoo, ani w kilku innych miejscach, na które zabrakło nam siły, chęci lub czasu. Wyspaliśmy się, odpoczęliśmy, nie staliśmy w korkach, nigdzie się nie spieszyliśmy i nie mieliśmy żadnych toreb do ogarnięcia. Właśnie takiego urlopu potrzebowałam. Wszyscy potrzebowaliśmy. Pełnego ruchu, ziemi, słońca, wody i brudu. Pełnego rodziny i naszych potrzeb. Urlopu na luzie. Urlopu dla wszystkich. Ostatni weekend zrobiliśmy sobie wolny, żeby przygotować się na poniedziałek. Wróciliśmy gotowi do pracy i przedszkola. Gotowi i chętni do działania. Wiesz, że po mojej decyzji w sobotę mojemu dziecku spadła gorączka i już nie wróciła? Drugie też się nie rozchorowało. To nie jest wpis reklamowy, ale jeśli klikniesz w opisy zdjęć przeniesie Cię do opisanych miejsc, bo z całej listy cudowności urlopu te zrobiły na nas największe wrażenie. Podziel się miejscami, które warto odwiedzić przy kolejnym urlopie 😉 A jeśli przed Tobą stresujący świąteczny czas zapisz się do wyzwania w formie kalendarza adwentowego i zadbaj o siebie przed świętami
Moja doba jest za krótka! Każdy z nas ma 24h i tylko od Ciebie zależy jak wykorzystasz ten czas. Masz tyle samo czasu co Bill Gates, Elon Musk… znasz to? To nie będzie kolejny motywacyjny apel, żebyś się wzięła do roboty. Nie znam kobiety, która uważa, że robi za dużo. Wszystkie wiecznie chcemy robić więcej i to właśnie kobietom tej doby brakuje. Ja chciałabym, żebyś osiągała swoje cele mając czas na odpoczynek. Chciałabym, żebyś świadomie zarządzała swoim czasem. Jak więc osiągać cele w kobiecym świecie obowiązków? Zdradzę Ci 4 złote zasady zarządzania czasem. 1. Realne spojrzenie na własny czas Ile rzeczywiście masz czasu na realizację tego co planujesz? Do zarządzania czasem musisz mieć świadomość, czym gospodarujesz. Nie planujesz wydatków nie wiedząc ile masz na koncie. 6h – tyle snu minimum potrzebuję na dobę1h – tyle co najmniej zajmuje mi ogarnięcie dzieci rano do przedszkola, zazwyczaj jest to 1,5 i to jeśli mąż ich odwozi. 1h – dodatkowo jeśli to ja ich zawożę 1h – patrząc bardzo minimalistycznie na codzienne ogarnięcie siebie rano i wieczorem To już co najmniej 8h przy bardzo optymistycznych założeniach, czyli 1/3 doby. 1h – zarezerwowana na powrót z przedszkola (bywa i dłużej)4h – tyle czasu przeciętnie spędzam z dziećmi popołudniami6-7h – zazwyczaj pracuję W sumie 19 z 24h Zostaje 5h na dłuższy sen, czas z mężem, czas dla siebie, przygotowanie jedzenia, codzienne obowiązki, nadprogramowe obowiązki i wszystkie „powinnam”. A jak to wygląda u Ciebie? Ja nie jestem w stanie funkcjonować z bardzo szczegółowym planem, bo opóźnienia sprawiają, że staję się nerwowa. Planuję kwartalnie i w mniejszym zakresie tygodniowo. 2. Priorytety Realizacja celów bez ustalenia priorytetów nie ma racji bytu. Nie możesz robić wszystkiego naraz. W tym momencie skupiasz się bardziej na rozwijaniu marki, czy jej promowaniu? Inwestujesz w spotkania, czy produkty? Priorytety w firmie są kluczowe. Nie znaczy, że masz zajmować się tylko jednym obszarem, ale gdy nie masz czasu, co jest ważniejsze? Gdzie w awaryjnych sytuacjach kierujesz swoją uwagę? Mimo to jeszcze ważniejsze są dla mnie priorytety w codzienności, bo wpływają na atmosferę w domu. Ważniejszy jest dla mnie np. porządek w kuchni niż porządek w zabawkach u dzieci. Staramy się uczyć utrzymywać porządek i wychodzi to całkiem nieźle, ale są dni kiedy coś muszę odpuścić. Bałagan w kuchni wpływa na mnie, bałagan u dzieci mogę zamknąć. Czyste ubrania są dla mnie ważne, ale już ich prasowanie spada na baaaardzo odległy plan. 3. Odpuszczanie Z priorytetów płynnie przechodzimy do odpuszczania. Skoro skupiamy się na rzeczy A to oznacza, że nie zrobimy rzeczy B, albo zrobimy ją później lub w mniejszym zakresie. I to jest ok. Jeśli decyduję się iść z dziećmi na spacer to nie poskładam prania. Co więcej jeśli zdecydowałam się iść na spacer i nie składać prania to nie zrobię tego też wieczorem po powrocie, bo mój odpoczynek jest ważniejszy niż złożone pranie (priorytety!), bo wpływa na moje pokłady cierpliwości, a to z kolei jest ważne w kontekście mojej rodziny. Świadomie zarządzam czasem, więc mam świadomość, że doba nie jest z gumy. Zawodowo jeśli zdecyduję się na gościnny występ, który zwiększy moją rozpoznawalność to nie napiszę artykułu na bloga, nie przerobię kursu, czy nie uporządkuję kalendarza. Zrobię to innego dnia, albo oddeleguję. Robię w ciągu dnia wystarczająco dużo, Ty też. Nie nadrabiam w nocy. 4. Delegowanie W domu, czy w biznesie nie musisz robić wszystkiego sama. 3 latkowi możesz oddelegować włożenie talerzyka do zmywaki, mężowi złożenie prania, a wirtualnej asystentce bloga, social media, czy kalendarz. Artykuły na bloga możesz zaplanować z góry, żeby wrzucały się same w określonym czasie, podobnie jeśli chodzi o posty w social mediach. Moje 4 złote zasady pozwalają mi odpuszczać sobie, sprawiają, że łatwiej i robię to co faktycznie chcę robić. Daj znać, co Ty o tym myślisz? A jeśli potrzebujesz dodatkowego wsparcia w organizacji czasu pracy zapisz się do newslettera i pobierz bezpłatnego ebooka.










